O nas

W naszej rodzinie koty były od dawna.
Już jako dziecko posiadałam kotkę i kocurka europejskiego.
Po wakacjach spędzonych z kotami na wsi widząc jak wielką radość sprawia im
możliwość korzystania z szeroko pojętej kociej wolności zecydowaliśmy
się zostawić je tam by mogły żyć zgodnie z kocią naturą. Niestety jak
sie później okazało nie wyszło im to na dobre - oba w niedługim czasie
zaginęły. Od tej pory jestem stanowczym przeciwnikiem wypuszczania kotów
z domu na zewnątrz bez opieki. Od dziecka pasjonuje mnie hodowla
zwierząt - nie tylko kotów, stąd chyba nasze losy nie mogły potoczyć się
inaczej, choć na początku wcale nie było takich planów.
Nasza przygoda z rasą rozpoczęła się w 2012 roku kiedy na początku lutego zamieszkał z nami Czesław. Zakup Maine Coona wtedy nie był zupełnie przemyślany, był decyzją pod wpływem chwili. Ale okazało się później, że była to jedna z najlepszych decyzji jaką podjąć było można. Kocurek zadziwiał nas każdego dnia nie tylko swoja urodą, ale też i charakterem. Wielki koci gaduła towarzyszył nam w każdej czynności. Jeden kot prowadzi do drugiego, co w naszym przypadku się potwierdziło. Końcem września 2012 roku zaczęliśmy się zastanawiać nad zakupem drugiego przedstawiciela rasy. W przeciwieństwie do pierwszej ta decyzja była bardzo przemyślana z każdej możliwej strony. Długo zastanawialiśmy się czy wybrać kotkę czy kocurka - miał on pełnić rolę towarzysza dla Czesława na czas kiedy my byliśmy poza domem.
W październiku 2012 po prawie miesięcznym oczekiwaniu zamieszkała z nami Eurydzia. Była prezentem na pierwsze urodziny Czesia - bardzo trafionym bo od początku do dzisiaj jest kocią miłością jego życia :D Później wszystko potoczyło się już automatycznie i bardzo szybko. Rozpoczęcie hodowli w tej sytuacji stało się niemal oczywiste.
Pojawiły się pierwsze kocięta i choć planów na tak duży rozwój hodowli nie było to reszta podziała sie już sama.
Przykładam wiele starań do tego by zapewnić naszym kotom jak najlepszą opiekę i by czuły się z nami szczęśliwe.
Nasze koty są przebadane na FeLV i FIV z wynikiem negatywnym.
W wychowanie każdego miotu wkładamy wiele miłości i pasji - nie są to dla nas tylko koty, a małe kocie dzieci, którym chcemy zapewnić jak najlepszą możliwą przyszłość i kochających opiekunów na resztę życia.
Dziękuję nabywcom kociąt z mojej hodowli za zaufanie. Mam nadzieję, że nasze kocięta są z wami szczęśliwe, a intuicja nie myliła mnie kiedy oddawałam je w wasze ręce.

Adrianna Nadolna,
technik weterynarii